Dawniej byłam taka nastroszona. Teraz łatwiej mi przychodzi zażartować, czasem to zrobienie głupka z siebie :-): można znaleźć pozytywy nawet jak sześć osób jest w kolejce przede mną. Nie umiem powiedzieć czy to jest w stu procentach zasługa Vittoza, bo to nie jest matematyka – że jakieś punkty się dodaje – ale chcę wierzyć w to, że to jest efektem tych ćwiczeń. Trochę to dla mnie było takie „Spa” dla ducha. Często było tak, że przyjeżdżam na te zajęcia i byłam bardzo zmęczona bo tak się ułożył tydzień. A potem – tak jakbym spędziła weekend na rekolekcjach. Nabranie takiego dystansu i spokoju. Problemy nie znikają ale przyjmują właściwe proporcje. Magda